czwartek, 14 listopada 2013

Tak. Na pewno. Absolutnie. Bezsprzecznie. Ale o co chodzi?

Jego nazwisko wzięło się od najwyższego punktu Ameryki Północnej. Imię dostał po jednym z pierwszych ludzi na tymże szczycie .Znajduje się w sierocińcu odkąd sięga pamięcią. Ponoć trafił tutaj mając trzy lata.

„Ja Ci nie mówię co masz zrobić, tylko co ja bym zrobił na Twoim miejscu.”

Przygląda się wszystkiemu za swojej kurtyny średniej długości włosów, które najczęściej chowa pod kapucyną lub pod czapką. Nie lubi „chwalić” się swoimi włosami na lewo i prawo, pamiętając jak kiedyś jeden z opiekunów obciął mu je niezwykle krzywo i krótko. Co skończyło się ogoleniem na zero.. Ale to nie znaczy iż nie dba o nie. Woli je związać, schować, ukryć. 

„’Jeśli’ mam być szczery? Wybacz ale zawsze taki jestem. Szczery. Czasami do bólu. Bo lepsza jest gorzka prawda, niż słodkie kłamstewka.”

Jego oczy ponoć są do nieokreślenia. W zależności jak się ustawi do słońca, lub też jak się na nie patrzy, tęczówki przybierają kolor od głębokiej zieleni po brudny brąz. Wszystkiemu z uwagą się przygląda, w szczególności rzeczom widzianym po raz pierwszy. Przez to, często krzyżuje swoje spojrzenie z wzrokiem kogoś innego, lecz to zawsze ta druga osoba odwraca pierwsza wzrok. Przecież dla niego nie ma w tym nic krępującego. Według niego, oczy są zwierciadłem duszy, wiec po co je ukrywać? Problem jest taki iż z jego oczu, idzie wyczytać tylko spokój. Nawet jeśli jest zły, bądź smutny, czy też wesoły. Wszechogarniający spokój, który zaraża otoczenie w koło.

„Będziesz TO jadł? Ohyda. Obrzydliwe. Paskudne. Skupisko ludzkie, ideologia przyszłości i masowość wyrażone w jednym daniu. Idę. Odechciało mi się jeść.”

Jest chudy, ale nie żeby zaraz chorobliwie chudy. Ćwiczy kiedy mu się zachce, niezbyt dużo je a jeśli już to na pewno nic z tego śmieciowego żarcia. Według niego, jest pozbawione smaku. Używa za to niestworzone ilości soli i to prawie do wszystkiego, przez co także dużo pije. Głównie wody, ale nie pogardzi sokiem czy też innymi napojami.

„Ja się nie kłócę. Stwierdzam tylko niepodważalny fakt. A Ciebie niestety boli, iż mam rację. Więc przestań się bronić jak zaszczuty pies, skoro Twoje myślenie jest i tak błędne. „

Jest dosyć spokojny. Przecież na nikogo nie krzyczy, nieprawdaż? Jednak wystarczy jego pełen sarkazmu wzrok, i tak samo szyderczy uśmiech, aby móc dostać białej gorączki. Nie to że nikogo nie lubi. Po prostu większość toleruje. Jako tako. Jest nadzwyczajną oazą spokoju. Można go wyzywać od najgorszych, grozić mu a On uśmiechnie się tylko do Ciebie z politowaniem. Jednakże nie jest typem samotnika. Woli siedzieć w gronie ludzi których dobrze zna, którzy niestety dorastają i opuszczają ich wspólny dom. Do nowo przybyłych ma pewną dozę ostrożności. Czasami wydaje mu się iż jest za mądry, w złym znaczeniu. Mimo młodego wieku już przejmuje się chociażby tym, gdzie będzie pracował. Często zadaje pytania innym lub samemu sobie, natury egzystencjalnej.  Niezbyt specjalnie cieszą go perspektywy przyszłości, jak chociażby skończenie osiemnastu lat i wyruszenie w Świat. Woli siedzieć w bezpiecznym domu, którym jest dla niego właśnie ten Sierociniec.

: Walter McKinley : 16 lat : 168cm : 54kg : w sierocińcu od kiedy ukończył trzy lata : 

-Rzadko kiedy idzie dostrzec jak się uśmiecha po przyjacielsku. Wtedy strasznie mruży oczy, co wygląda wręcz komicznie.
- Posiada od pięciu lat, rudego kota. Dał mu na imię Bheru, co po Indiańsku znaczy „przyjaciel”.
- Potrafi przepięknie pisać, jeśli oczywiście mu się chce.
- Ma prawie fotograficzną pamięć. „Prawie” gdyż wiele szczegółów mu umyka.
- Nie było wiadomo kiedy ma urodziny, więc dano mu je tego dnia, kiedy go znaleziono. Czyli 1 stycznia.
- Nie cierpi, czy wręcz nienawidzi ludzi którzy patrzą na niego z góry.
- Nie pali, nie pije, nie wciąga, nie łyka. Uważa to za marnotrawienie czasu, pieniędzy, zdrowia i życia.
- Zna Sierociniec jak własną kieszeń, więc i nie ma mowy o zgubieniu się w nim. Dzięki temu jest niepokonanym mistrzem w chowanego. 
- W pokoju, zawsze ma pełną solniczkę. 
- Od słońca dostaje delikatnych blond pasemek. 
- Nie lubi zimy. Świąt. Sztuczności. 

„Myślę iż stałem się szarą częścią, tego szarego miejsca. To zapewne sprawia iż tak niezmiernie trudno będzie mi opuścić moje miejsce. Ale kiedyś to nastąpi, nieprawdaż?”




Witam serdecznie i zapraszam do wątków po KP~
Karta rzecz jasna może ulec zmianom, jak i mogą zostać dodane odnośniki.
On nie gryzie. Nawet się nie bije. Proszę. Tylko zmarnuje trochę Twojego cennego czasu. 

2 komentarze:

  1. [To jeśli on jest tu praktycznie od małego, to znał Cath już wcześniej. Różnią się wiekiem tylko 8 lat. W takim miejscu to nie aż tak dużo. Dlatego możemy przyjąć, że się już długo, długo znają, okej? :3 /Cath.]

    OdpowiedzUsuń
  2. [Czemu nie. Ja jestem za :3 Będzie mi miło już kogoś znać, kto nie jest wrogo nastawiony do Cath. ]

    OdpowiedzUsuń